sobota, 21 lipca 2012

Rozdział 10

2 DNI PÓŹNIEJ....
               
                          Od tamtego wydarzenia nie podnoszę się z łóżka i dzisiaj również nie mam na to ochoty.Wszystko, co kochałam, wszystko, co było dla mnie ważne zniknęło. Zniknęło przez jeden głupi wywiad. 3 zdania : " Obecnie z nikim się nie spotykam. Layla? To nikt ważny". Po tych wspólnie spędzonych chwilach, wspaniałych jak mi się wydawało i jak sam przyznał " Chyba się w tobie zakochałem". Właśnie " chyba".Po co mi to mówił, skoro nie był tego pewny? Po co robił mi nadzieję na to, że mnie kocha, skoro wiedział, ze prędzej czy później mnie zrani? Nie mam pojęcia... Wiem tylko,że muszę się ogarnąć i żyć dalej, jakby nic takiego nie miało miejsca. Przynajmniej muszę spróbować....
*
Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Wstałam,odświeżyłam się, zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie. Następnie rzuciłam się na kanapę i zaczęłam oglądać jakieś durne programy w Tv. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, jednak nie chciało mi się iść otworzyć.
- Lay... Wiem,że tam jesteś. Otwórz proszę...- rozległ się głos.
Chcąc, nie chcąc podniosłam się i powędrowałam do nich. Nacisnęłam na klamkę i lekko uchyliła.
- Harry? Co ty tutaj robisz?-zapytałam zdziwiona jego obecnością.
-Wpuścisz mnie?-spytał.
-Jasne...Wchodź...Zapraszam- odpowiedziałam.
-Przyniosłam czekoladki i kwiaty- stokrotki, podobno lubisz?- powiedział machając mi tymi prezentami przed nosem.
-Dziękuję. Nawet bardzo- odparłam i pocałowałam w policzek.
-Tylko w policzek?-był niezadowolony.
- Ach..Chciałbyś!-powiedziałam wystawiając, mu język.- Chodź,obejrzymy coś. Możesz wybrać co, ale wiedz, że to zaszczyt.
- Zdaję sobie z tego sprawę, więc wybieram...."American Pie".
- Nie! Proszę! Tylko nie to...- zaczęłam protestować.
- Ale dlaczego??
- Bo to jest mega zboczone i tego nie lubię-odrzekłam.
- No dobra, ale pod jednym warunkiem..-rzekł
-Czy zawsze musi być jakieś "ale"? No, ale okej. To co to za warunek?- byłam ciekawa co też wymyślił.
-Dasz mi buziaka.- wypalił.
-W policzek?-chciałam się upewnić.
-W policzek.
- Zgoda.
-Harry!- krzyknęłam, gdy odwrócił głowę , ale w ostatnim momencie zdąrzyłam się odsunąć.
- Nie mogłem się powstrzymać. Przepraszam...- powiedział skruszony.
- No już dobrze, ale i tak wybieram film.... Chyba, że zaproponujesz coś interesującego?
- " Street dance"- wykrzyczał. Oczywiście, bardzo spodobał mi się ten pomysł, więc zaczęłiśmy oglądać.Po chwili Harold odezwał się szeptem:
- Ja nie wiem dlaczego Zayn tak powiedział. Żaden z nas nie wie.
-Było minęło. Powiedział co myślał.- odpowiedziałam.
-Ale...- zaczął, ale mu przerwałam.
- Nie ma żadnego " ale". Tak uważał, więc tak powiedział.
-Lay... To nie wyglądało jakbyś była dla niego "nikim"- stwierdził.
- Wyglądać mogło różnie. Oficjalnie, ani nawet między nami nigdy parą nie byliśmy, więc nie widzę problemu.... Nie roztrząsajmy tego, proszę?
- No okej, ale co teraz?- zadał kolejne pytanie.
-Co masz na myśli?- odparłam.
-Co będzie dalej...
- Jak to co? Trzeba żyć dalej. Widocznie on mnie nie kocha i już.- rzekłam.
-Dalej, to znaczy?
-  Bez Zayn'a.
- Ale on cie kocha...- znów zaczął swoje wywody.
- Może, ale chyba się mnie wstydzi, albo coś.
- Już sam nie wiem, ale wiedz, ze ja bym się ciebie nigdy nie wstydził.
- Wiem, jesteś słodki- powiedziałam patrząc mu w oczy. I wtedy coś we mnie pękło...Pocałowałam go. Bez wahania.Wiem, że on na mnie czekał i wiem, że on mnie nie potraktuje tak jak Zayn. Może nie czuję do niego tego samego co do mulata, ale wiem, że chcę z nim być, teraz.
-Dziękuję- wyszeptałam.
-Ale za co?- zapytał zdziwiony.
- Za to, że czekałeś
- Obiecałem...A teraz...Nie chcę być jak Zayn, chcę się tobą cieszyć, chwalić, więc...Zostaniesz moją dziewczyną?- zamiast odpowiedzi złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek.
- Mam rozumieć to jako zgodę?- chciał się upewnić.
-Yhmmm...- mruknęłam.
-Cieszę się, nawet nie wiesz, jak bardzo.-stwierdził.
-Ja też, ale możemy już oglądać film normalnie?
- Jasne- odpowiedział i powróciliśmy do poprzedniego zajęcia. Położyłam głowę na jego kolanach, a on bawił się moimi włosami. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
--------------------------------------------------------------
Cześć kochani <333
Od razu was opierdzielamy!
Dodajemy 3 rozdziały w przeciągu dwóch tygodni a tu po 10 komentarzy przy jednym! -,-
Wiecie,co? Liczymy teraz na PRZYNAJMNIEJ 30 KOMENTARZY OD RÓŻNYCH OSÓB :D Tak,tak,wiemy.. DUŻOO.. Ale coś za coś :) <333
A jak nie komentarze,to przynajmniej REAKCJE :) To  tylko jedno kliknięcie.. :D Chyba na to Was stać? <3


A teraz wiadomość. Nie wiem czy zła,czy dobra..
Zbliżamy się do końca opowiadania..
Już nie wiemy co pisać.. Jak mają się potoczyć losy bohaterów..
Może by to jakoś było,ale chyba i chęci i motywacji już brak..
Co poradzić..
Ale może jeszcze kiedyś coś napiszemy? Zobaczymy :)
Miejmy pozytywne myśli! :D

No,więc to chyba tyle.. DO NASTĘPNEGO! Xxx

poniedziałek, 16 lipca 2012

Rozdział 9

                                 Razem z chłopakami postanowiliśmy, że zrobimy sobie taką małą wycieczkę po Londynie. Każdy z nich pokazał mi swoje ulubione miejsce. Najbardziej spodobało mi się Zayn'a. Był to dach starego wieżowca.Widok stamtąd był niesamowity. Przez kilka minut podziwialiśmy panoramę miasta, a potem poszliśmy do "Milk Shake City" i na lody. Około 17:30 wróciłam do domu. Weszłam do salonu,a tam siedział jakiś mężczyzna.
- Dzień dobry- przywitałam się.
-O, jesteś już. Chciałam ci kogoś przedstawić-ciocia wskazała na tego faceta- To Artur, mój narzeczony, razem pracujemy w firmie.- oznajmiła trzymając go za rękę.
- Miło mi-rzekłam, podając mu dłoń- Layla
-Cześć. Mów mi Artur. Cieszę się,że mogłem cię poznać. Jenna dużo mi o tobie opowiadała.
- Ja też się cieszę. Teraz wybaczcie, ale pójdę się odświeżyć. Za chwilę do was dołączę.- oświadczyłam im.
- Dobrze. Możesz zaprosić tych wariatów, bo chcieli go poznać...-stwierdziła ciocia.
-Tak,tak. Zaraz do nich zadzwonię i zaproszę, na pewno się zgodzą.
-Super. To ty już idź, a my przygotujemy kolację- jak mi powiedziała, tak zrobiłam.
*
Po miłym posiłku spędzonym w towarzystwie 7, a właściwie 6 < bo Artura dopiero poznałam> najbliższych mi osób, położyłam się spać, ale długo nie mogłam zasnąć, wiec zaczęłam liczyć barany....
*
Dziś chłopcy mają jakiś wywiad na żywo dla MTV, więc cały dzień nie będziemy się widzieć chyba, że wieczorem. Postanowiłyśmy z ciocią wyskoczyć na wspólne zakupy. Wywiad maił być o 15:30, więc starałyśmy się na niego zdąrzyć. Całe szczęście, że nam się udało i 5 minut przed czasem byłyśmy w domu. Pobiegłam szybko do telewizora, zostawiając torby z zakupami przy drzwiach. Zaczyna się... Część oficjalna i inne pierdoły, gdy nagle słyszę głos Zayn'a:
- " Obecnie z nikim się nie spotykam... Layla?? to nikt ważny"- to zdanie odbijało mi się w głowie jak echo. Zaczęłam płakać.
- Dlaczego?!- wykrzyczałam. Na co przybiegła ciocia.
- Co się stało? Kochanie! Ejj! Co jest? Mów do mnie-zaczęła zadawać mnóstwo pytań.
- Zayn....on..on..on powiedział...powiedział,że się z nikim nie spotyka....i, że nie jestem dla niego nikim ważnym!- automatycznie zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Siostra mojej mamy mocno mnie do siebie przytuliła i kazała wziąść zimny prysznic. Posłuchałam jej. Pomogło...
*
Siedziałam w swoim pokoju i analizowałam wszystko jeszcze raz.
-Ale w sumie... ja nie mam dlaczego płakać. On nigdy nie powiedział, że jesteśmy razem...Muszę się pozbierać.- powiedziałam sama do siebie w myślach. Szybko zalogowałam się na Twittera i napisałam:
"Witaj nowy dniu!Xx @zaynmalik dziękuję"
Wszyscy pytali o co chodzi, ale nikt nie domyślił się, że jest to pewnego rodzaju metafora.
" To nikt ważny"- brzmiało w mojej głowie...
Następnie usłyszałam : dzwonek do drzwi.Przywitanie. 5 głosów. Hałas. Pukanie do drzwi mojego pokoju. Otwieram. Zayn. Mój płacz. Jego zdziwienie, moje wyszeptane sarkastyczne " DZIĘKUJĘ".
- Layla, o co chodzi?!- zapytał.
- I TY SIĘ PYTASZ, O CO DO CHOLERY CHODZI!!! Widziałam wywiad. Cytuję: " Layla? to nikt ważny" Aha. Dziękuję.- wykrzyknęłam mu w twarz.
- Lay... To nie tak- próbował się tłumaczyć.
- Wyraźnie słyszałam, co powiedziałeś! Skoro nie jestem dla ciebie nikim ważnym to wyjdź!- krzyknęłam.
-Proszę... daj mi wytłumaczyć- rzekł.
- Nie Zayn! Wyjdź! Wyjdź i nie wracaj! Nienawidzę cie!!-wrzasnęłam.
Wyszedł. Bez słowa. Jednak po chwili wrócił. Pocałował mnie. Gdzieś w głębi duszy tego chciałam, ale odepchnęłam go i " WYNOŚ SIĘ!!" Usłyszałam jeszcze jego ciche, rzucone przez plecy, jakby od niechcenia " PRZEPRASZAM". Oparłam się o drzwi i zsunęłam na podłogę mówiąc:
- Po co ja tu przyjeżdżałam do cholery!
Kolejny rozdział w moim życiu zamknięty.
Kolejny raz, ze złymi wspomnieniami.
Kolejny raz, kiedy nie chcę żyć.
Ale muszę być dzielna. Dla reszty, a szczególnie dla cioci. Znowu weszłam na Twittera:
" Kolejny rozdział w moim życiu, boleśnie, ale definitywnie ZAMKNIĘTY..."
----------------------------------------------
 HELLO GUYS !!!!

I co, podoba się?? 
Jak widzicie rozdział pojawił się szybko :) Trochę krótki, ale zawsze ^.^
Kolejny niedługo :P

PROSIMY O DUŻOOO KOMENTARZY!!!!

P.s nawet jeśli nie komentujecie wciśnijcie chociaż reakcję :)

Do usłyszenia KOCHANI <333

sobota, 14 lipca 2012

NIESPODZIANKA....

Witajcie!!! Pisze tą notkę dlatego, że bardzo chcę podzielić się z wami wydarzeniem jakie miało miejsce w moim śnie. A oto ono:                        


                              Znam go praktycznie od urodzenia.Jest moim najlepszym przyjacielem, ale ja czuje do niego coś więcej, a jednak boję się mu do tego przyznać. Boję mu się przyznać do tego, że jest moim całym światem. Do tego, że go kocham. Własnie razem weszliśmy do jego domu.
- To ty się rozgość, a ja zaraz przyjdę i pogadamy, okej?- odezwał się do mnie tym swoim aksamitnym głosem.
-Okej-odparłam, siadając na jego łóżku. Chłopak wyszedł,a po chwili do  pokoju wszedł jego ojciec.
- Dzień dobry-przywitałam się z nim,ale on nie był zadowolony na mój widok. Podszedł do mnie, złapał mocno za rękę i pociągnął w stronę drzwi.
- Proszę mnie zostawić! Niech mnie pan puści!-krzyknęłam. On wtedy odwrócił się, zaśmiał  i uderzył mocno w twarz. Poczułam przeszywający moje ciało ból. Zakręciło mi się w głowie i upadłam.
- Coś ty zrobił!!!- do pomieszczenia wpadł przerażony Zayn.
-Zostaw ją w spokoju! Ona nie jest dla ciebie!- wrzasnął jego tata torując mu drogę do mnie.
-NIE!! Ja ja kocham zrozum to wreszcie!!!-odpowiedział mu chłopak tym samym tonem co on. Mimo iż byłam na wpół przytomna wszystko słyszałam. Tak, słyszałam to, jak Zayn stwierdził, że mnie kocha.
- Mój syn nie będzie zadawał się z taką dziwką jak ona!- powiedział mu jego rodziciel. Te słowa sprawiły, ze mój przyjaciel jeszcze bardziej się zdenerwował i popchnął ojca.
- Nie masz prawa tak o niej mówić słyszysz!-wykrzyczał mu w twarz, za co również został uderzony tak jak ja.
-Nie będziesz mnie popychał gówniarzu!!-rzekł oburzony pan Malik.
Zayn podszedł do mnie, wziął na ręce i na odchodne powiedział :
- Nienawidzę cie słyszysz! Nigdy ci tego nie wybaczę!
Reszty już nie pamiętam, bo straciłam przytomność. Dopiero po jakimś czasie obudziłam się w moim pokoju. Chłopak siedział na fotelu obok mojego łóżka. Twarz miał ukrytą w dłoniach.
-Zayn...-szepnęłam. On zerwał się z miejsca na dźwięk mojego głosu.
- Nareszcie się obudziłaś- stwierdził siadając na rogu łóżka.
-Przepraszam...-odezwałam się, a z oczu popłynęło mi kilka łez.
- Za co?- zapytał zdziwiony.
- To wszystko przeze mnie! To co się wydarzyło, to wszystko przeze mnie!-odparłam.
-Nie,to przez mojego ojca. On nic nie rozumie...-odpowiedział i mocno mnie przytulił. Po upływie kilku minut zadałam mu pytanie:
- Zayn, to prawda? To prawda co mu powiedziałeś?
- Słyszałaś?- kiwnęłam głową na potwierdzenie- Tak, to prawda... Wszystko co powiedziałem jest prawdą. Kocham cie, rozumiesz?- odrzekł patrząc mi prosto w oczy.
- Zayn..... ja....ja...ja też cie kocham- wydusiłam z siebie, a on mnie pocałował.
------------------------------------------------
I jak się podobało???

Niestety na tym zakończył się mój sen,ponieważ siostra mnie obudziła. Myślałam, że ją zabiję za to, bo  tak bardzo chciałam wiedzieć, co się wydarzy dalej :)

Jeśli komuś spodobał się ten wytwór mojej wyobraźni to proszę o komentarz :D

P.s Już niedługo pojawi się rozdział 9 :P

Dziękuję za uwagę Xx/ Gaba

poniedziałek, 9 lipca 2012

Rozdział 8

                            Następnego dnia wstałam około 6:00. Wskoczyłam w luźny dres, wychodząc zgarnęłam jeszcze z kuchni gruszkę i poszłam biegać . Po 30 minutach truchtu wróciłam do domu . Spojrzałam  kalendarz i zorientowałam się ze dziś wraca ciocia.Co najważniejsze jest czysto, a o to prosiła. Cholera! Kwiatki! Nie podlewałam! Motyla noga! Może moja opiekunka się nie zauważy braku kilku roślinek...Własnie może...Jej samolot przylatuje ok 10. Postanowiłam po nią pojechać. Może namowie chłopców, żeby dotrzymali mi towarzystwa? Zobaczę.
*
- Mam pytanie...Takie malutkie...A właściwie prośbę...-powiedziałam do całej piątki siedzącej naprzeciwko.
- Słuchamy,słuchamy- oznajmił Lou nadstawiając ucho, co wyszło mu komicznie.
- Pojedziecie ze mną na lotnisko...-nie dokończyłam
- Wylatujesz?!-wykrzyknął zdziwiony, a zarazem przerażony Zayn podnosząc się z miejsca.
- Nie głuptasie! Nie pozwoliłeś mi dokończyć...- odparłam całując go.
-Takie to słodkie, że aż się porzygam- oznajmił Pan Marchewa.
- To z łaski swojej wyjdź do ubikacji..- powiedziałam, na co reszta buchnęła śmiechem.

*Lotnisko*
- Długo jeszcze?- zapytał znudzony Niall
- masz tu żelki, nie marudź- rzekłam wyciągając z torebki paczkę "HARIBO" i rzucając w niego.
- Może byś się podzielił- zaproponował Harry.
- Może... Gdybym miął więcej..- bronił się Blondasek.
- Miałbyś więcej gdybyś tyle nie żarł wszystkiego jełopie!
- Koniec ! Masz tu ciastka... i nie kłócić mi się tu już ! Jasne?-wtargnęłam.
- Już się robi proszę pani- odrzekł Loczek.
W tej chwili zobaczyłam znajoma mi postać , która targała za sobą multum walizek.
- Ciocia!- krzyknęłam biegnąc w jej stronę-tęskniłam bardzo-dodałam rzucając się jej naszyje.
-Ja za tobą tez... Schudłaś? Ty jadłaś cokolwiek czy ta piątka już cie do reszty zagłodziła?-wskazała na moich towarzyszy.
-Co ty mówisz ciociu...A propo chłopaków. DEBILE!! Chodźcie tu, a nie gapcie się jakbyście dupę Kim Kardashian zobaczyli!- wydarłam się w ich stronę.
- Nie mówiłaś, że twoja ciocia jest aż tak ładna- powiedział mi Harold na ucho. Odparłam na głos:
-Mieszkacie dwa domy dalej  A NIE ZAUWAŻYŁEŚ JAKA MOJA CIOCIA JEST ŁADNA?
-Wszyscy wiemy ze "Król Holmes Chapel" woli starsze...-przytoczył Niall, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Niestety.Nic z tego. Zaręczyłam się.-oznajmiła ciocia eksponując swój pierścionek.
-WOW!-zdołał wydusić Liam.
- Nic nie mówiłaś.... Nawet go nie znam.- odparłam ze smutna mina.
-Tak jakoś wyszło...Nawet się nie spodziewałam- poinformowała nas.
-Ale wkrótce go poznam, tak?-zapytałam z nadzieja.
- Jasne... Mozę nawet jutro..Zobaczymy.
-A my możemy? W końcu Harry musi poznać swojego konkurenta-stwierdził Horanek za co dostał po głowie od adoratora mojej 32-letniej cioci.
-No pewnie. Serdecznie zapraszam-odparła moja opiekunka z entuzjazmem.
- Ale może najpierw się poznacie?-zaproponowałam.
- Ja nazywam się Zayn- przedstawił się mój chłopak, całując ciocie w wierzch dłoni.
- Miło mi - odparła z uśmiechem.
- Ja jestem Louis, ale mówią na mnie Lou.
- Miło cie poznać Lou.
- Ja mam na imię Liam.Staram się nad nimi zapanować, ale wychodzi jak wychodzi. Przepraszam za nich .
- Rozumiem.- puściła oczko do niego.
-Dzień dobry. Nazywam się Niall. Jest mi ogromnie miło panią poznać.
- Mi również, ale mówcie mi po imieniu, w końcu nie jestem aż tak stara. Jenna.- rzekła.
- Nie jesteś w ogóle stara, wyglądasz świetnie.- oznajmił Harold.
-Ohh.. Dziękuję
- Nazywam się Harry
- Jenna. Milo mi
- Mi bardziej- Loczek puścił oczko do cioci.
- Dobra,dobra. Koniec,koniec-powiedziałam przerywając niezręczna sytuacje- Wracajmy do domu.
*
Gdy przekroczyliśmy próg domu, już bez naszych sąsiadów, pomogłam cioci wnieść walizki. Potem ona zabrała się za rozpakowywanie ich, a ja rzuciłam się na kanapę. Wtem usłyszałam jej przerażony głos:
- Lay, gdzie są kwiatki z mojej sypialni i klatki schodowej?!
-Hmm...-zaczęłam się głośno zastanawiać.
- No czekam na odpowiedź- poganiała mnie.
- Ukradli?-odparłam pytając.
- A tak serio?- zapytała.
- Przepraszam, zapomniałam o podlewaniu.
- No dobrze, już dobrze- powiedziała przytulając mnie.
-Wiesz ciociu, tego mi brakowało.
- Mi też,kochanie-odpowiedziała.
Następnie siostra mojej mamy opowiedziała mi trochę o swoim narzeczonym z czego wywnioskowałam, że to spoko gość. Około 16 poszłam się przygotować do meczu. Założyłam shorty i białą bokserkę, ponieważ wczoraj ustaliliśmy, że moja drużyna ma mieć białe koszulki, a Louis'a chyba pomarańczowe. No tak!! Przecież to fan marchewek, więc niby jaki miałyby mieć kolor. Kilka minut przed 17 zjawili się chłopcy. Razem ustawiliśmy bramki i ustaliliśmy, że moja ciocia będzie sędzią. O tak!! Ciocia też lubi piłkę nożną. Obgadałam jeszcze strategie gry z moja ekipą i rozpoczęliśmy mecz.
Pierwszego gola szczelił Zayn. Długo się nim nie nacieszyli bo  razem z Liam'em brawurowo przeprowadziliśmy akcję i wbiłam im piłkę do bramki. JUHU!!! I'M BOSS !!! Oprócz tego kilka razy sfaulowałam moich przeciwników i będą mieć ładne siniaki na ciele, ale co tam. Ostatecznym wynikiem naszego piłkarskiego pojedynku było 3:1 dla mojej drużyny. ŁOoooo!!! Jeeeeee!!! Niespodzianka panowie! Nosili mnie nawet na rękach, LOL. Mniejsza o to, ja widzę, w tym same korzyści :
a) Udowodniłam Lou, ze dziewczyny też potrafią grać w nogę i  jeszcze dokopać chłopakom.
b)Jak mi się wydaje, mam nadzieję, zaplusowałam u Zayn'a, bo pogratulował mi bardzo namiętnym całusem.
Po tym jakże męczącym wydarzeniu wszyscy poszliśmy do swoich domów, aby się odświeżyć i pójść spać.Dostałam jeszcze tylko  SMS-a  od mojego chłopaka " Słodkich snów skarbie :P Kocham cię :** Dobranoc Xx" nawet nie odpisałam, bo byłam za bardzo zmęczona i w mgnieniu oka zasnęłam.
-------------------------------------------------------
 VAS HAPPENIN GUYS???

Nareszcie udało nam się coś napisać :P Mamy nadzieję, że wam się spodoba :D Oczywiście nie jest to jakiś najwspanialszy na świecie rozdział, ale myślę, że jest dobry < Gaba>

Kolejny rozdział nie wiem kiedy się pojawi, chociaż już istnieją jakieś zarysy na kartkach papieru :)
Rezygnujemy też z zasady 20 komentarzy= NN, ponieważ to nie miało by sensu skoro nie jesteśmy pewne czy wtedy byśmy dodały nowy "odcinek". Oczywiście dalej prosimy o wasze komentarze i chcemy, żeby było ich jak najwięcej,żebyśmy wiedziały ile osób to czyta :D

WE LOVE YOU SO MUCH GUYS <333


P.s Nasza kochana Milenko bardzo za tobą tęsknimy i chcemy, żebyś już do nas wróciła :) Mimo iż dopiero wczoraj pojechałaś na ten głupi obóz :D WRACAJ SZYBKO I PIASEK NAM PRZYWIEŹ!!!!

Do następnego KOCHANI Xx

poniedziałek, 25 czerwca 2012

ZABIJCIE..

No to nasuwa się pytanie : KIEDY BĘDZIE ROZDZIAŁ?


A tu dupa blada. Weny brak.Możecie zwalić to na BAJECZNĄ,EMILE,LOLE I WIKTORA,że nie napisałyśmy<Gaba i Edyta> rozdziału :DD Miałam pisać wczoraj to nas wyciągnęli na "romantyczny spacer".. WIŃCIE ICH! hahahah ^ ^

Jejku,bardzo przepraszam,że nie ma rozdziału,ale tak jakoś schodzi.. Chce napisać,mam pomysł,ale nie umiem tego ubrać w słowa..
Możecie zamordować..PRZEPRASZAM..

Wiem,że możemy stracic czytelników i w ogóle,ale mam nadzieję,że jednak ktoś zostanie.
"Jesteśmy tylko ludźmi"..

Nie wiemy kiedy będzie kolejny,mamy  nadzieję,że wkrótce. :)


wiem,że obiecałam,ze od 12 będzie przynajmniej raz w tygodniu rozdział,ale po 12 to może być nawet 31 grudzień, hahaha.. ŻARTUJE oczywiście :DD <3

Dzięki za przeczytanie i jeszcze raz przepraszam! <3 LOVE YOU GUYSSSSSS!





środa, 6 czerwca 2012

Sprawy organizacyjne..

HI GUYSS! VAV HAPPENINN?!

No to po pierwsze :
Przepraszam,ale rozdziału w najbliższym czasie nie będzie.. Brak weny ,czasu i chyba również chęci..Nie zabijajcie...W ogóle teraz koniec roku szkolnego,poprawa ocen i tego wszystkiego.Rzygać mi się już chce tym.. no ale co zrobić?
Niby jest te 27 kom.,ale to miały być komentarze od rożnych osób! Myślicie,że nie skapniemy się,jak 10 komentarzy dodanych jest w przeciągu 15 min.? :D HA HA HA ,dobre to było :)

Po drugie :
Normalnie muszę się pochwalić <Edyta>,jakie dostałam Directionerskie prezenty na urodziny o,O Poryczałam się *,*
 Moja piękna ściana w pokoju :




BONUS : 
 <takie małe coś,nie wiem apel czy jak to nazwać do ONE DIRECTION> :DD

Ona jest Twoją "FANKĄ".
Płacze co noc,bo nie może Cie poznać osobiście.
Płacze,bo nawet nie wiesz o jej istnieniu.
Uśmiecha się kiedy ty się śmiejesz
Uśmiecha się kiedy ogląda Twoje zdjęcia.
Uśmiecha się kiedy słucha Twoich piosenek.
Uśmiecha się,gdy mówisz,że kochasz swoich fanów,
Bo wie,że jest jednym z nich.
Ona nie śpi bo czeka na nowy teledysk lub piosenkę.
Ona wypełnia swój komputer milionami zdjęć i filmików,
ale to nie ma znaczenia,bo wie,że nie usunie nawet jednego.
Ona jest osobą.która zanudza swoich przyjaciół
Mówiąc cały czas o tobie.
Oddała by wszystko za dzień spędzony z Tobą.
Tweetuje do ciebie codziennie
W kilku słowach opisując jak bardzo cie kocha.
ona  jest "DZIWNĄ DZIEWCZYNĄ" tylko dlatego,
Że jest Twoja fanką.
Ona kocha cie bezwarunkowo.
Daje coś od siebie,dla ciebie ,nie oczekując nic w zamian.
A "ONA" oznacza w tej chwilii miliony fanek i fanów na całym świecie.
więc kiedy poznasz ją,przytul ja do siebier i powiedz jak bardzo ja kochasz,
Bo ona przez cały ten czas cię kochała,
Bez zamiaru otrzymania czegokolwiek w zamian


No więc to tyle. I obiecuję,że od 12 czerwca rozdzily będą przynajmniej jeden w tyg. :DD Jeszcze raz przepraszam. xxx/ EDYTA


środa, 16 maja 2012

Rozdział 7

                     Ponieważ chłopcy mają do mnie wpaść, zabrałam się za przygotowanie przekąsek. Nie będę się za bardzo wysilać, więc na stole w salonie poustawiałam tylko jakieś żelki, chipsy, słodycze, popcorn etc. Doniosłam jeszcze szklanki i sok. Fuck shit!! Marchewki! Omal nie zapomniałam. Wiem, że to dziwne , ale wole uniknąć awantury ze strony Louis'a. Co to, to nie. Normalnie mu je jeszcze obiorę. Postanowiłam jeszcze dorzucić jakieś owoce, żeby moi mili sąsiedzi nie posądzili mnie o zawalanie ich niezdrowym jedzeniem ( niezdrowym jak dla kogo). Później jeszcze kazali by się po schodach nosić czy coś. Gdy już wszystko było gotowe usiadłam w salonie na kanapie i zaczęłam sobie rozmyślać. Postanowiłam, że dzisiaj pogadam z Zayn'em o tym co wydarzyło się w parku. Chcę być wobec niego szczera, więc będę musiała znaleźć tylko odpowiedni moment, aby mu to opowiedzieć. Ok. Kontemplować będę potem.Z moich przemyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Hej- przywitałam się z chłopakami.
- Hej, kochanie- powiedział Zayn przytulając mnie do siebie. Matko! Niech on przestanie  być taki idealny, wspaniały i nietykalny. Ale go... no chyba... kocham. Sama już nie wiem! Może to za dużo powiedziane,ale bardzo mi na nim zależy.
- Ekhm, ekhm- usłyszałam Harrego, jednak nie puściłam mulata tylko zaprosiłam ich do środka. Po, bodajże...No,nie wiem sekundzie?! Poczuli się jak u siebie. E tam luzik.
- Więc, co oglądamy?- zapytałam
- Pamiętnik?- zaproponował Zayn, na co Niall wybuchnął śmiechem.
- I znowu będziesz ryczał?- powiedział przez śmiech.
- Ten film jest bardzo wzruszający !- bronił się ciemnoskóry.
- Ej ! Ja też płakałam oglądając go - stwierdziłam wybuchając śmiechem, na co zawtórowała mi 4. Widząc obrażoną minę Zayn'a ( udawaną oczywiście ) pocałowałam go w policzek.
- No już. Przepraszam. Wiem, jesteś bardzo uczuciowy...- po chwili dodałam- Ale to dobrze, nie?- zapytałam reszty mrugając, jak mi się wydawało niezauważalnie dla Zayn'a.
- Lay... Widziałem- powiedział dając mi solidnego całusa, na co reszta zareagowała jedynie odruchem wymiotnym. Znowu udawanym. Na szczęście!
- No dobra. To co w końcu oglądamy?- spytał Harry- Ja proponuję... " Madagaskar".
- A ja " Ona to on". Proszę- zrobiłam słodką minkę
- Jestem za- poinformował Malik.
- Ty się nie liczysz. Wiadome, że jesteś za Laylą!- prychnął Harold.
- W sumie... Ja tez z chęcią to oglądnę- zaskoczył wszystkich Lou.
- I ja tez - zawtórował Liam.
- No, wiec 4 do 2- wystawiłam Loczkowi język- " Ona to on " przegłosowane- widząc jednak posępną minę pozostałej  dwójki, a raczej Harrego, bo Niall był a bardo zafascynowany pochłanianiem jedzenia, postanowiłam znaleźć jakiś kompromis...
- Dobra! Wygrałeś! Najpierw oglądniemy " Ona to on ", a potem " Madagaskar". Zadowolony?
- Bardzo- odparł Styles, posyłając mi jeden z tych swoich wspaniałych uśmiechów, albo chciał pochwalić się uzębieniem? Whatever!
*
Położyłam głowę na kolanach Zayn'a, a on bawił się moimi włosami zaplatając je sobie wokół palców. Nie powiem- Miłe uczucie. W sumie nie skupialiśmy się na oglądaniu filmu, bo Malik non top szeptał mi do ucha czułe słówka. Nagle Lou wypalił :
- Dziewczyny nie mogą grać w nogę !!!
- Coś ty powiedział ?- zapytałam, gdyż myślałam, że się przesłyszałam.
- Zdawało mi się czy ty  LOUIS'IE TOMLINSON'IE własnie  DYSKRYMINUJESZ dziewczyny?!- powiedziałam kładąc nacisk na przedostatnie słowo.
- No,bo jak.. Dziewczyny są takie...- zamyślił się.
- No jakie?
-... delikatne. Bez urazy, ale  wy nawet nie kopniecie porządnie piłki, a gdzie bronienie, krycie czy kiwanie się..- wymamrotał.
- Tak ?! Chcesz się przekonać? Więc, zagrajmy mecz. Ty wybierz sobie 2 osoby do drużyny, ja też tak zrobię. Jutro mecz. Przyjmujesz wyzwanie?
- No, ale jak...- zaczął, ale mu przerwałam.
- Dziewczyny są delikatne, to czego się boisz?- zapytałam
-Dobra ! Ja biorę Harrego i Zayn'a. Dla ciebie Liam i Niall.- rzekł
-Brawo geniuszu ! Jutro o 17.00 u mnie . Za domem mam duży ogród tylko trzeba bramki skombinować- stwierdziłam.
- Zgoda- przyjął wyzwanie o powróciliśmy do oglądania filmu.
- Lou jest naprawdę  dobry, a jeszcze mamy Harrego- wyszeptał Zayn
- Sugerujesz, że nie mamy szans?-powiedziałam na głos
- Co? Malik mówi, że nie mamy szans? Dobrze rozumiem- zapytał Liam
- Ale ja wcale...-  Zayn próbował coś wydukać
- Tak. Własnie to zasugerował- odparłam z szyderczym uśmiechem
- Nie myli się- stanął w jego obronie książę Harold.
- Popieram- dołączył się Pasiasty
- Zginiecie marnie!!- wykrzyczał Niall i zaczął okładać chłopców  poduszkami, na co ja i Liam zareagowaliśmy wybuchem śmiechu.
Po 10 minutach ostrej walki musieliśmy zawrzeć pokój, bo:
a) nie mieliśmy już siły na dalszą walkę
b) po domu walało się pełno pierzy i ktoś to musi posprzątać, a na pewno nie zrobię tego sama.
Gdy te buraczki przestały się już sprzeciwiać zabraliśmy się za porządki.
*
Po uwinięciu się z bałaganem zarówno mi jak i pozostałym nie chciało się już nic oglądać.
- A nie możemy zostać na noc?- zaprotestował Niall na rozkaz opuszczenia mojej posesji , gdyż było już grubo po 1 w nocy.
- Dobrze myślisz- pochwalił go Lou.
- wiec,jak możemy??-zapytał Harry
-Ughm... No dobra! Niech wam będzie..- uległam im- Mam dwa wolne pokoje. Jeden z jednoosobowym łóżkiem a drugi z dwuosobowym. Dwójka z was śpi w salonie
- My z Louis'em bierzemy dwójkę!- zarezerwował Loczek.
- My z Liam'em weźmiemy salon. Będę  miał bliżej do lodówki- stwierdził Horan
- No to ja ten pojedynczy- powiedział zrezygnowany mulat.
- No dobra! Możesz spać ze mną!- rzekłam do niego
- Teraz postępujesz ie Fair!- zaprotestował Styles
- Co to ma znaczyć- oburzył się Malik
- Harry się wygłupia, nie widzisz ?- skarciłam Harrego wzrokiem, a zarazem wtuliłam się w ... mojego chłopaka?.. Cóż.. Chyba mogę go tak nazwać, prawda?
*
Skończyło się tak ze cała 5 wylądowała u mnie w pokoju. To trochę dziwne , ale co tam. Żałuję tylko tego,że nie będę mogła porozmawiać z Zayn'em. Kurwa! Trudno , nie dziś to jutro a teraz idę spać.
- Dobranoc!- powiedziałam
- Dobranoc- zawtórowała zaspanymi głosami gromadka moich podopiecznych.
- Dobranoc i słodkich snów..-wyszeptał Zayn do mojego ucha przyciągając mnie do siebie jednocześnie obejmując ramieniem.
" Tak mogę zasypiać zawsze"- pomyślałam.Oczywiście nie koniecznie z pozostałą 4, która umiejscowiła się na podłodze,ale w końcu ich kocham. Jak braci. Ale co czuję do Zayn'a??

---------------------------------------------------
Hej GUYSSS!
Bardzo przepraszamy za to, że długo nic nie dodawałyśmy,ale brak weny się kłania :(
Dziękujemy bardzo wszystkim za to, że to czytają i za komentarze pod ostatnim rozdziałem :P
Te wszystkie miłe opinie dają nam dużo radości :)
Jesteście wspaniali!!

Kolejny rozdział = 20 komentarzy

Jeśli macie jakieś pytania to zadawajcie je na Twitterze : @Hipcioo lub @edytaa_m
Jeszcze raz dziękujemy i przepraszamy :D
Do następnego !